Dziś cofnęliśmy się w czasie… aż do starożytnego Rzymu! Odwiedziliśmy Ostia Antica – dawny port Imperium Rzymskiego, który ponad 2000 lat temu tętnił życiem. To właśnie tędy do Rzymu trafiały zboże, oliwa i przyprawy z całego świata. Spacerując po świetnie zachowanych uliczkach, mogliśmy zobaczyć m.in. starożytne termy, teatr oraz mozaiki, które przetrwały wieki i wyglądają lepiej niż niejedna współczesna podłoga.
Dowiedzieliśmy się też, że Ostia była czymś w rodzaju antycznego „miasta portowego premium” – z blokami mieszkalnymi i całą starożytną „infrastrukturą”.
Po solidnej dawce historii przyszedł czas na regenerację nad pobliskim Morzem Tyrreńskim. I tu okazało się, że… największą falą zainteresowania nie było morze, a włoska kuchnia.
Większość ekipy błyskawicznie przeszła w tryb „poszukiwanie idealnej pizzy i makaronu” – i trzeba przyznać, że misja zakończyła się pełnym sukcesem.
Większość ekipy błyskawicznie przeszła w tryb „poszukiwanie idealnej pizzy i makaronu” – i trzeba przyznać, że misja zakończyła się pełnym sukcesem.
Niektórzy oczywiście podjęli próbę kontaktu z wodą (temperatura nadal „orzeźwiająca aż za bardzo”), ale prawdziwe emocje towarzyszyły wyborowi między carbonarą a margheritą.
Nie zabrakło degustacji „na poważnie” (porcje testowane bardzo dokładnie), analiz porównawczych pizzy z różnych miejsc, zdjęć jedzenia, które wyglądało tak dobrze, jak w reklamach.
Podsumowując: historia zaliczona, morze… symbolicznie zaliczone, a kuchnia włoska zdecydowanie zdobyła złoto. Jutro ostatnia relacja.
