Dzień 3 naszej włoskiej przygody – Wieczne Miasto Rzym

Jeśli ktoś myślał, że Rzym da się „zrobić” w jeden dzień… to dziś wiemy, że to bardzo ambitny żart. Za nami dzień pełen kilometrów, historii i zachwytów oraz kilku kryzysów na widok kolejnych schodów.
Zaczęliśmy z przytupem od majestatycznej Bazyliki św. Jana na Lateranie, a potem przenieśliśmy się w czasy starożytne – Koloseum i Forum Romanum zrobiły na nas takie wrażenie, że aż na chwilę ucichliśmy… co, jak wiadomo, zdarza się rzadko.
Na trasie obowiązkowe „must-see”: Fontanna di Trevi (życzenia wrzucone, czekamy na spełnienie), Schody Hiszpańskie oraz Panteon, który zachwycił absolutnie wszystkich.
Spacerując uliczkami Rzymu, trafiliśmy też na literacki akcent – Hotel d’Inghilterra, gdzie w 1893 roku Henryk Sienkiewicz pracował nad „Quo Vadis”. Można powiedzieć, że złapaliśmy trochę weny… chociaż na razie głównie do robienia zdjęć
Finał dnia? Watykan i przepiękna Bazylika Świętego Piotra… oraz niespodzianka od pogody. Tuż przed wejściem złapała nas ulewa, która bez zbędnych ceregieli przemieniła nas w chodzące wersje „mokrej kolekcji wiosna–lato”. Jedno jest pewne – Rzym to miasto, do którego trzeba wrócić. Najlepiej więcej niż raz. Polecamy serdecznie przejażdżkę metrem w godzinach szczytu, wrażenia nie do podrobienia.
Podsumowując: było intensywnie, było pięknie, było mokro… i było absolutnie warto! 
 
Jutro kolejna relacja. 
CIAO

Narzędzia dostępności