Dzień 1 naszej włoskiej przygody

Po niekończącej się podróży z Rzeszowa w końcu dotarliśmy do naszego pierwszego przystanku – urokliwego Asyżu. I od razu było wiadomo, że było warto! To miasto wygląda jak wyjęte z pocztówki – kamienne uliczki, widoki na wzgórza i klimat, który sprawia, że nawet zmęczenie trochę odpuszcza.
Asyż to miejsce szczególne nie tylko ze względu na widoki, ale też historię. To tutaj urodził się św. Franciszek – jeden z najbardziej znanych świętych, który zasłynął z miłości do przyrody i życia w prostocie. Miasto przez wieki było ważnym ośrodkiem religijnym, a jego zabytki są dziś wpisane na listę UNESCO. Krótko mówiąc: chodzisz i czujesz, że każdy kamień ma swoją historię, a czasem też lekkie nachylenie pod górkę.
Po spacerze i chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej – do Cascii, gdzie odwiedziliśmy sanktuarium św. Rity i mieliśmy okazję zobaczyć miejsca z nią związane. To postać znana jako patronka spraw trudnych i beznadziejnych, więc po takiej podróży… idealna patronka naszego dnia. A co najlepsze – nocleg mieliśmy tuż obok sanktuarium, więc klimat miejsca towarzyszył nam aż do samego wieczora. Mimo zmęczenia znaleźliśmy siłę, żeby chłonąć atmosferę tego miejsca.
Podsumowując: dużo kilometrów, mało snu, ale jeszcze więcej wrażeń. A to dopiero początek!
Czekajcie na relacje z kolejnych dni!

Narzędzia dostępności